Regionalny asortyment
ZABAWKI Z DREWNA
Czy zabawki z drewna to rodzaj recyklingu na miarę dawnej wsi? Jak najbardziej! To przy okazji wyrobu niezbędnych w gospodarstwie drewnianych sprzętów, można było liczyć na resztki surowca, który zamiast do pieca, trafiał do rąk samorodnych artystów. W zimie, gdy ciężkiej pracy było mniej, strugano z nich proste kształty, w których z łatwością można było rozpoznać przedstawicieli wiejskiej fauny. Muśnięte kolorem drewniane ptaszki, capy, kurki, koniki stawały się pierwszymi zabawkami. Czy dla uciechy własnych dzieci? Też, ale głównie na zarobek, a zajmowały się tym rodziny, którym ciężko było utrzymać się z pracy na roli. Dopiero z czasem tworzenie zabawek stało się samodzielną działalnością, przekazywaną z pokolenia na pokolenie, angażującą całe rodziny. Każdy ośrodek zabawkarski miał też patent na wyróżnienie swoich produktów – sposób zdobienia.
W NASZEJ PRACOWNI malujemy ręcznie drewniane ptaszki, wiejskie zwierzątka i laleczki. Jak je krasimy? Barwnie, po swojemu, nie zawsze klasycznie, ale w końcu Etnocentrum to miejsce, gdzie tradycja przenika się z nowoczesnością ;)

Fot. Etnocentrum ZK
LALAKI MOTANKI
Czy motanka to typowa zabawka?
Motanki, zwane często słowiańskimi lalkami mocy, sięgają swoimi korzeniami wielowiekowej tradycji i bardziej niż z zabawą związane były z obrzędowością. Traktowane jak amulet towarzyszyły ludziom przy specjalnych okazjach, chroniły dom, jego mieszkańców, podróżnych.
Wiemy jednak, że pewne zachowania są uniwersalne i dla dziecka lalka zawsze będzie przede wszystkim towarzyszką zabaw. Zwłaszcza, gdy wykona ją samodzielnie, ze ścinek maminej spódnicy, resztek starej koszuli, uprzędzonego przez babcię sznurka. Bo tak właśnie wyglądało dzieciństwo na dawnej wsi, bez stosu gotowych gadżetów – zmuszało do samodzielności i kreatywnych rozwiązań.
Może warto wrócić do korzeni i prostą, szmacianą motanką pobudzić dziecięcą wyobraźnię?
W NASZEJ PRACOWNI stworzyliśmy zestawy do samodzielnego wykonania miękkiej lalki przy użyciu różnokolorowych tkanin, które należy odpowiednio omotać sznurkiem, bez użycia igły i nici – stąd zresztą nazwa tego rodzaju laleczek.

Fot. Etnocentrum ZK
BIŻUTERIA KORALIKOWA
Najbardziej paradny element stroju dawnych gospodyń to oczywiście… biżuteria. U Pogórzanek – sznury czerwonych korali (im więcej tym większy prestiż), u ich sąsiadek z terenów górskich –łemkowska krywulka, huculski gerdan czy bojkowska siljanka, wykonywane z maleńkich, szklanych koralików.
I jak w każdym rejonie świata, ozdoby te były wyznacznikiem statusu kobiety – najszersze i najbardziej ozdobne krywulki były czasem warte tyle, co krowa. Dlatego w niezbędne do tworzenia materiały – szklane koraliki z Czech oraz bawełniane nici – zaopatrywano się na raty, za pieniądze z regularnej sprzedaży serów i jaj na pobliskich targach.
Pomijając prestiż natury ekonomicznej, taka samodzielnie wykonana biżuteria była też demonstracją talentu i rękodzielniczych umiejętności kobiet. Sztukę tworzenia biżuterii koralikowej przekazywały sobie z pokolenia na pokolenie – córki uczyły się od swoich matek oraz babek, komponując wzory oparte na tradycyjnym hafcie łemkowskim, bojkowskim czy huculskim.
W NASZEJ PRACOWNI inspirujemy się karpacką sztuką łączenia koralików do tworzenia barwnych naszyjników, bransoletek, kolczyków oraz pierścionków z motywami zaczerpniętymi ze sztuki ludowej Pogórza i okolic. Przygotowujemy zarówno proste wzory dla najmłodszych oraz bardziej rozbudowane koralikowe kompozycje dla starszych.

Fot. Etnocentrum ZK
WYCINANKA LUDOWA
Choć na świecie wiele jest kultur, które kojarzymy z misternie wycinanymi ozdobami z papieru, to pod względem ilości odmian i gęstości występowania, nasze – polskie – wycinanki nie mają sobie równych.
Najpopularniejsze – symetryczne ażury – osiągano poprzez cięcie wielokrotnie złożonego papieru, posługując się przy tym nożycami do strzyżenia owiec.
Tak powstałe wycinanki były jednym z najefektowniejszych sposobów dekorowania wiejskich izb przy okazji ważnych świąt. To przed Wielkanocą właśnie, a czasem i przed Godnimi Świętami, odnawiano wiejskie izby. Świeżo wybielone ściany można było wtedy upiększyć ażurowymi gwiazdami, lelujami, konikami, kogutkami, pawiami, lalkami.
Wieszano je także w oknach, w formie firanek, wokół świętych obrazów oraz na belkach stropowych czy meblach kuchennych. Wisiały tak najdłużej rok – od bielenia do bielenia – po czym, poczerniałe od sadzy, trafiały do kuchni albo do obory, by cieszyć oczy inwentarza.
Ta użytkowa forma wycinanki ewoluowała z czasem do typowo dekoracyjnej – chłopskie ażury zaczęto naklejać na kontrastujące tło, tworząc swego rodzaju papierowe makatki.
W NASZEJ PRACOWNI tworzymy tradycyjne wycinanki, by zdobić nimi okolicznościowe kartki z miejscem na życzenia. Autorskie wzory inspirowane karpacką sztuką ludową zamykamy również za szkłem, w drewnianych ramkach, by już nie musiały – potargane przez czas i poczerniałe od sadzy – trafiać na mniej reprezentacyjne ściany.

Fot. Etnocentrum ZK
HAFT
Zastanawialiście się kiedyś co sprawia, że zwykła, wydawałoby się dość uniwersalna koszula czy zapaska z samodziałowego płótna zdradza nam z jakiej grupy etnicznej wywodzi się osoba, która ją nosi? To rodzaj zdobienia, odmienny dla każdego regionu, a często i dla poszczególnych miejscowości w ramach tej samej etnicznej społeczności. Najstarszym zaś sposobem na ozdobienie i tym samym wyróżnienie odświętnego stroju ludowego był haft.
Umieszczano go na kołnierzykach, mankietach, przyramkach, niekiedy też na przodach koszul. Haftowane wzory zdobiły dolne części spódnic i brzegi zapasek, a także gorsety, kaftaniki czy okrycia wierzchnie, zarówno kobiece, jak i męskie. I choć ludowy haft – jak kaszubski czy łowicki – najczęściej kojarzy nam się z wielością żywych barw to motywy zdobiące białe elementy stroju były zazwyczaj wykonywane białą nicią, także na Pogórzu. Najobficiej zdobiono tak stroje pogórzańskie w okolicach Haczowa.
Więcej wyszywanego koloru zdobiło bieliznę sąsiadów z terenów Beskidu Niskiego. Łemkowska soroczka posiadała bogaty haft na przodzie oraz na mankietach rękawów. Wykonywano go jednak haftem liczonym krzyżykowym, w którym ścieg kładziony jest w sposób ściśle związany ze strukturą płótna, dlatego łemkowskie wzornictwo miało zgeometryzowany charakter. Takie harmonijne motywy zdobiły również dół kobiecej zapaski i fartucha oraz inne części łemkowskiej garderoby.
Ale i na Pogórzu mamy przykłady barwnych, rozbudowanych haftów. Wspomnieć by chociaż cuwę – męski płaszcz z sukna, posiadający długi, opadający na plecy kołnierz, zdobiony haftami o motywach roślinnych, wykonanymi wełnianą nicią w technice haftu płaskiego.
W NASZEJ PRACOWNI inspirujemy zdobnictwem terenów górskich i podgórskich – haftem płaskim i krzyżykowym zdobimy lniane ściereczki, zakładki do książek, igielniki. Tworzymy też dekoracje w formie haftu zamkniętego w drewnianych ramkach lub tamborkach.

Fot. Etnocentrum ZK
BIBUŁKARSTWO
Kiedy skromne wiejskie chaty zyskały barwny wystrój, który podziwiać dziś można w niejednej zagrodzie etnograficznej?
Wiemy, że życie mieszkańców dawnej wsi nie należało do łatwych, również w dziedzinie warunków w jakich szło im mieszkać. Tłoczna i ciemna – często też jedyna – izba, która musiała pomieścić sporą, nawet kilkupokoleniową gromadę, pełniła jednocześnie rolę kuchni, sypialni i pokoju dziennego. Mało tego – w cięższych warunkach zimowych należało zadbać o zwierzę, które karmi rodzinę i wygospodarować dla niego trochę miejsca w i tak już ciasnym pomieszczeniu. Gdzie tu przestrzeń na dekoracje i upiększanie wiejskiej chaty? I gdzie środki na kupno barwnych materiałów? W okresach świątecznych izbę ozdabiały zazwyczaj jodłowe gałązki ze słomianymi dekoracjami czy wianki z polnych ziół.
Dopiero z początkiem XX wieku na polską wieś coraz częściej docierały materiały idealne do tworzenia dużo barwniejszych dekoracji – kolorowy papier i bibuła. Wiejskie kobiety – bo to one zazwyczaj zajmowały się domowych rękodzielnictwem – skręcały, marszczyły, zwijały i wycinały z nich kwiaty różnych gatunków, łącząc je w półwianki mocowane pod obrazami z wizerunkami świętych czy bukiety stawiane w domowym ołtarzyku przy figurach Matki Boskiej. Bożonarodzeniowego pająka ludowego wykonywanego do tej pory ze słomy, grochu, jajek czy piór można było przyozdobić pomponami z kolorowych bibułek. Skromne palmy wielkanocne ubogacano odtąd skręcanymi z papieru kwiatami. Zdobiły one również głowy wiejskich dziewcząt czy przygotowywaną podczas wieńczyn weselną rózgę.
W NASZEJ PRACOWNI również zajmujemy się bibułkarstwem jako jedną z tradycyjnych technik rękodzielniczych regionu. Tworzymy kwiaty z krepiny – sztywnej i mocno pomarszczonej bibuły – dzięki czemu tradycyjne maki, słoneczniki, róże i inne gatunki kwiatów rodem z wiejskiej łąki czy babcinego ogródka, zostają z Wami na dłużej.

Fot. Etnocentrum ZK
MALOWANIE NA DREWNIE
Jedna z definicji malarstwa podpowiada nam, że istotą tej gałęzi sztuk plastycznych jest posługiwanie się linią i barwą na pewnej płaszczyźnie. Czyż wieko drewnianej skrzyni wiannej, piec, kafel czy drewniana belka nie spełnia tej definicji?
Oczywiście w każdej wiejskiej chacie, na ścianie pod powałą lub w tzw. świętym kącie wisiały również klasyczne malowidła wykonane na tekturze, płótnie, blasze, szkle czy desce. Przedstawiały, rzecz jasna, postaci świętych. W tradycyjnej sztuce ludowej obrazy te odgrywały jednak rolę przedmiotu kultu, nie zaś dzieła sztuki. Nie były też zazwyczaj dziełem miejscowego malarza – takich artystów w ogóle było na dawnej wsi niewielu, gdyż zaopatrzenie w farby i inne niezbędne materiały przysparzało sporych trudności natury ekonomicznej. Skąd więc w każdej wiejskiej chałupie nawet i całe galerie patronów chroniących gospodarzy od ognia, klęsk, choroby, zapewniających szczęście i dostatek? Od tzw. obraźników – handlarzy, którzy jeździli z towarem po targach, jarmarkach i odpustach lub jako domokrążcy docierali do najdalej położonych wsi.
Przez długi czas święte obrazy były jedynymi, które spoglądały na domowników ze ścian wiejskiej chaty – bluźnierstwem byłoby powiesić obok malowniczy pejzaż, krajobraz parkowy z zamkami, leśną polaną czy śnieżną zimą. Moda na dekorowanie wnętrza świeckim malarstwem przyszła – oczywiście z miasta – dopiero w okresie międzywojennym.
Zanim to nastąpiło, samorodny talent malarski można było spożytkować, by zdobić skrzynie, szafy, łóżka, wybielone wapnem ściany czy nawet powałę – pod koniec XIX wieku, gdy piece nie czerniły już sadzą wiejskich izb, zabrały się za to choćby gospodynie ze wsi Zalipie w Małopolsce.
W NASZEJ PRACOWNI inspirujemy się dawnym malarstwem oraz zdobnictwem ludowym, by na plastrach drewna i struganych deskach tworzyć krośnieńskie pejzaże, portretować znane w regionie postaci, krasić na nich barwne motywy zaczerpnięte ze sztuki ludowej Karpat. Część malowanych pamiątek z Etnocentrum możecie zabrać ze sobą w postaci magnesów na lodówkę.

Fot. Etnocentrum ZK
LINORYT
Pojawienie się na wsi barwnych strojów z obfitością haftów, koronek, tasiemek, koralików i innej pasmanterii był ściśle związany z przemianami społeczno-gospodarczymi połowy XIX wieku. Wcześniej odzienie było skromniejsze, jednolite, wykonane z samodziałowego płótna lnianego lub konopnego – miało służyć do pracy, a ta zajmowała większość chłopskiego życia. Na zdobienie nie było ani czasu, ani środków. Dopiero zmiana warunków ekonomicznych po uwłaszczeniu, dała ludziom szansę wyróżnienia się strojem. Białe części garderoby zyskiwały barwne zdobienia w postaci haftów, a część bielizny w ogóle zastępowano tkaninami farbowanymi.
Jedną z metod zdobienia materiałów, z których również i pogórzańskie kobiety na wsi szyły spódnice i zapaski, chusty, a nawet obrusy było drukowanie. Pracownie, które się tym zajmowały istniały głównie w miastach, ale i na wsiach działali wędrowni drukarze, oferując swoje zdobnicze usługi. Kobiety niosły ze sobą do takiego objazdowego warsztatu płótna własnej roboty, a drukarz na miejscu wybijał na nich drewnianym stemplem wybrany przez klientkę wzór. Stąd właśnie nazwa spódnicy szytej z tak zdobionej tkaniny – wybijanka czy nabojka, jak mówiono u naszych rusińskich sąsiadów.
W ludowym drukarstwie tkanin, podobnie jak w innych dziedzinach sztuki ludowej, przeważały motywy zaczerpnięte z natury, a największym powodzeniem cieszyły się wśród wiejskich kobiet drobne desenie z liści, ziół i kwiatów – bardzo praktyczne, idealne do codziennego użytku, gdyż nie było na nich widać brudu.
W naszej pracowni posługujemy się opisaną formą zdobienia dawnej odzieży, by wzory inspirowane sztuką ludową Karpat przenosić na bawełniane torby.

Fot. Etnocentrum ZK
KOSMETYKI NATURALNE
Gdzie przy braku dostępu do medyka udawał się mieszkaniec dawnej wsi, gdy zaniemógł? Do baby – tak nazywano powszechnie kobietę, która zajmowała się we wsi leczeniem oraz zapobieganiem chorób i innych kłopotliwych dolegliwości. Jej bronią w walce z wszelkimi przypadłościami było – obok zabiegów magicznych – ziołolecznictwo. Wiejskie znachorki posiadały rozległą wiedzę na temat właściwości i zastosowania poszczególnych ziół, wiedziały jak i gdzie je zbierać, jak przechowywać, jak dawkować, by nie zaszkodziły.
Podstawową wiedzę na temat leczenia ziołami posiadał zresztą prawie każdy mieszkaniec wsi. Wszak babę należało za fatygę wynagrodzić, choćby serem, jajami czy płodami rolnymi, dlatego po takie usługi sięgano dopiero, gdy własne metody zawiodły.
Wiedzę na temat leczniczych, a także upiększających właściwości nasion, kwiatów, liści, owoców, kory czy korzeni wiejskie kobiety łączyły ze znajomością zasad ich pozyskiwania – w miejscach granicznych, punktach zetknięcia się światów: dobrego ze złym, sacrum z profanum. Poza tym moc ziół powiązywano z religią – zważano na moment zbioru, choćby w wigilię ważnego święta kościelnego, wczesnym rankiem, najlepiej przed wschodem słońca.
I choć dziś nikt już nie wypowiada magicznych formułek, by wzmocnić proces leczenia czy pielęgnacji to na nowo cenimy organiczne składniki, z których powstają naturalne kosmetyki od lokalnych rękodzielników. Możecie je znaleźć na półkach w naszym Sklepie z rękodziełem.

Fot. Etnocentrum ZK
Zapraszamy!
Projekt pn. „Modernizacja zabytkowego dworca PKP na potrzeby funkcjonowania ETNOCENTRUM Ziemi Krośnieńskiej” współfinansowany przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko na lata 2014-2020.